sobota, 14 kwietnia 2018

Wiosenne przebudzenie

Wcześniej czy później, ale w końcu zawsze przychodzi! Ona, znaczy wiosna. Wszyscy z utęsknieniem na nią czekają, ale ogrodnicy to chyba  szczególnie. W tym roku czekałam wyjątkowo długo, bo zima się jednak zdecydowała wkroczyć do akcji w... marcu. Nastały iście białostockie mrozy, a śniegu nic...a i roślinki zmylone styczniowo-lutowym ciepłem ruszyły już w górę. I pytania dręczące ogrodników/działkowców: wszysko zmarznie, czy nie wszystko? Na szczęście te rośliny, które zaczynają sezon są odporne na kaprysy przedwiośnia, no ale nie na -20 przez dwa czy trzy tygodnie! U mnie najbardziej odchorowały ciemierniki, biały niby liści nie stracił, ale część pąków pomarzła, różowy stracił praktycznie wszystkie liście i część pąków. Ale nic to! Zima odeszła w siną dal, przygrzało słonko i wszystko w mgnieniu oka ruszyło do góry! To po kolei: