Koniec listopada to czas, kiedy u nas szaro, buro, zimno, dni krótkie, wieczory długie. A na Majorce zielono, słonecznie, czasem deszczowo, temperatura nie rozpieszcza, ale do zwiedzania czy spacerów w sam raz!
Byliśmy tam chwilę, więc całej wyspy nie zobaczyliśmy, ale co nieco udało się! Ja,oczywiście, chodząc po szlakach zerkam na boki i przed siebie w poszukiwaniu lokalnej roślinności. Większości nie znam, część znam z ogrodów, ale są i dobrze mi znane roślinki :)
Pierwszy szlak prowadził głównie przez gaje dębowe- dąb ostrolistny, pokrojem przypomina drzewa oliwkowe, stąd takie gaje, ale zdradzają je żołędzie :)
Między głazami i kamieniami znalazłam takie cudeńka:
![]() |
| Jakieś gigantyczne cebule zaczynają bujać |
![]() |
| Obrazki |
Wszechobecny rozmaryn
Kolejny szlak to głównie wędrówka wśród skał, głazów i kamieni. Z bajecznymi widokami i bujną zielenią
![]() |
| Kleśniec zwyczajny (Arisarum vulgare) |
Kilkoro przedstawicieli zieleni miejskiej ;)
I na koniec urocze miasteczko Valldemossa. Słynie głównie z klasztoru Kartuzów, w którym pewną zimę spędził Chopin z ukochaną George Sand. W listopadzie jest pusto, turystów brak lub prawie brak, można spokojnie pospacerować kamiennymi ukwieconymi uliczkami
Majorka podobała się nam, pomimo że nie widzieliśmy słynnych rajskich plaż. Ale to innym razem...




















































Widoki bajeczne. Ten kleśniec ciekawie wygląda, przytulony do skały.
OdpowiedzUsuń