środa, 30 maja 2018

Ogrody i parki południowych Włoch, cz.II Caserta


35 km na północ od Neapolu, w miejscowości Caserta, znajduje się  pałac Burbonów i barokowy ogród, wpisane w 1996 r. na listę Unesco. Widzieliśmy je w programie "Świat z góry", więc zapisaliśmy jako pozycję obowiązkową do zobaczenia podczas majowego pobytu na wybrzeżu Amalfi.
Z Salerno do Caserty pojechaliśmy pociągiem. Z dworca głównego wychodzi się praktycznie na dziedziniec założenia pałacowego. Sam pałac jest największym pałacem powstałym w XVIIIw. inspirowany Wersalem, miał ambicję z nim konkurować. Wybudowany na życzenie króla Królestwa Obojga Sycylii, Karola III Burbona, który nigdy w pałacu nie zamieszkał (po śmierci bezdzietnego, przyrodniego brata Ferdynanda objął tron Hiszpanii). To ogromna budowla na planie kwadratu z 4 wewnętrznymi dziedzińcami, 1200 pokojami, 34 klatkami schodowymi, 45 tys.m2 planu i 120 ha parku. Kolos!
Zbliżając się do pałacu trochę zdziwił mnie teren przed nim. Ogromne fasady były zwyczajnie zarośnięte trawą...Nie, żebym nie lubiła trawy i chwastów, ale przed pałacem wpisanym na listę Unesco, jakoś jednak razi...

jak się przyjrzeć, to widać bukszpanowe wzory przerośnięte trawą

Sam pałac robi wrażenie! Tak miało być- miało wiać bogactwem i przepychem. Klatka schodowa ogromna, komnaty bogato zdobione. Słynna biblioteka i teatr. Do zwiedzania udostępnionych tylko część komnat, większość zaadoptowana na pomieszczenia administracji i mieszkania wojskowych.

klatka schodowa



teatr 


 Jednak to, co najbardziej mnie interesowało to park i ogród! 
Po wyjściu z dziedzińca pałacowego ukazuje się zapierający dech widok: ciek wodny ciągnący się po horyzont, z fontannami i spiętrzeniami, a na końcu wodospad. Długość owego kanału to około 4 km. 
tam, na horyzoncie, 4km dalej, ta cienka kreseczka to wodospad

Wzorowany na parku w Wersalu, jest uznawany za najpiękniejszy i najbardziej monumentalny ogród barokowy. I ten ogród to właściwie ów kanał, symetryczne aleje, otoczone szpalerami drzew. Bardzo popularne miejsce wśród biegaczy (prawdopodobnie wykupują abonament, bo wejście do ogrodów jest płatne) i rowerzystów. I ogrom trawników...





Sam kanał- mistrzostwo świata! Zaprojektowany przez  Vanvitellego, zasilany wodami z akweduktu wzorowanego na tych, z czasów rzymskich. Wzdłuż kanału ciągną się aleje, można skorzystać z przejażdżki bryczką lub busikiem. Chętnych nie brakuje. Busy kursowały co chwilę, wypełnione całkowicie, a nawet bardziej ;) My, oczywiście, na własnych nogach!
Spacerując ku wodospadowi, podziwiamy kolejne fontanny, ogromne karpie pływające w kanale, jaszczurki uciekające spod nóg. To, co mnie zaskoczyło to wodospad, który pod pałacem wyglądał na ogromny, u podnóża wydawał się  całkiem niewielki. Za to kanał to kilka basenów, patrząc z końca alei w kierunku pałacu. Magia? To się nazywa sztuka projektowania ogrodów! 


Most Herkulesa









widok w kierunku pałacu

fontanna Akteona

fontanna Diany

wodospad u podnóża

spod wodospadu widok w kierunku ledwo widocznego pałacu
widok w kierunku pałacu, widoczne baseny

To zachwyty (zasłużone) już były, teraz trochę marudzenia...Nie mogłam, no nie mogłam się nadziwić, jak w takim miejscu można tak mało dbać o ogród...nie widziałam tam chyba żadnego "kwiatka". Nie mogę powiedzieć, że jest zaniedbany, nie! Trawa skoszona, drzewa przy rzeźbach przycięte, no ale jednak biją po oczach te piękne donice wypełnione...niczym! A, przepraszam, czymś są- chwastami ;) Ale jednak po całodziennym rozważaniu odkryłam (chyba) tą tajemnicę: po co się silić na nasadzenia, jeszcze niedajboże jednoroczne, tam opierają się na tym co stałe! Taka konstrukcja jest dziełem sama w sobie! Choć przyznaję, że jednak mogliby trochę bardziej...Zasada dotyczy chyba całej "zieleni miejskiej" Neapolu i okolic.


ta róża naprawdę bardzo chce kwitnąć


oranżeria w ogrodzie angielskiem, daleka od doskonałości, klomby przerośnięte owsem...

szklarnia

Na koniec ogród angielski. No dobrze, jest zielono i cudownie, ale w ogrodzie angielskim to będzie kolorowo od bujnych łanów kwiatowych (pierwsza myśl to angielskie ogody sielskie). I tu niespodzianka, bo chodzi o angielski ogród krajobrazowy! Piękny i z wszystkimi elementami: pagórki, pawilony nawiązujące do klasycznych, ruiny świątyń, woda, mosty, przestrzeń i majestatyczne drzewa, często egzotyczne! Baardzo przyjemne miejsce, spacerowy relaks gwarantowany!
























Miejsce, pomimo małego zdziwienia co do pielęgnacji zieleni (nie mylić z rozczarowaniem!) w pełni godne polecenia! Jest magiczne!

1 komentarz:

  1. Przepiękne drzewa! Ja osobiście jestem fanką ogrodów w stylu angielskim :) Pozazdrościć podróży i ogrodowych wrażeń...

    OdpowiedzUsuń