poniedziałek, 11 lutego 2019

Jesień na Majorce




Koniec listopada to czas, kiedy u nas  szaro, buro, zimno, dni krótkie, wieczory długie. A na  Majorce zielono, słonecznie, czasem deszczowo,  temperatura nie rozpieszcza, ale do zwiedzania czy spacerów  w sam raz! 

Byliśmy tam chwilę, więc  całej  wyspy nie  zobaczyliśmy, ale co nieco udało się! Ja,oczywiście, chodząc po  szlakach zerkam na boki i  przed siebie w poszukiwaniu lokalnej roślinności. Większości nie znam,  część znam z ogrodów, ale są i dobrze mi znane roślinki :) 

Pierwszy szlak prowadził głównie przez gaje dębowe-  dąb ostrolistny, pokrojem przypomina drzewa oliwkowe, stąd takie gaje, ale zdradzają je żołędzie :) 






Między głazami i kamieniami znalazłam takie cudeńka: 







Jakieś gigantyczne cebule zaczynają bujać




Obrazki 









Wszechobecny rozmaryn




Kolejny szlak to głównie wędrówka wśród skał, głazów i kamieni. Z bajecznymi widokami i bujną zielenią





Kleśniec zwyczajny (Arisarum vulgare)










Kilkoro przedstawicieli zieleni miejskiej ;)









 I  na koniec urocze miasteczko Valldemossa. Słynie głównie z klasztoru Kartuzów, w którym pewną zimę spędził Chopin z ukochaną George Sand. W listopadzie jest pusto, turystów brak lub prawie brak,  można spokojnie pospacerować kamiennymi ukwieconymi uliczkami 







Majorka podobała się nam, pomimo że nie widzieliśmy słynnych rajskich plaż. Ale to innym razem...

1 komentarz:

  1. Widoki bajeczne. Ten kleśniec ciekawie wygląda, przytulony do skały.

    OdpowiedzUsuń